— Ja teraz od komunistów pobieram lekcje wiedzy o Polsce.

— Uczył Piotr Marcina.

— Nie! — zawołał Cezary — Nie! Gdyby nie oni, byłbym ciemny jak tabaka w rogu. Pan także nie wiesz całej prawdy.

— Od was się jej dowiem!

— Tak! Moja matka umarła nie z biedy i nie z bicia, i nie z samych chorób, lecz z tęsknoty za Polską. Mój ojciec... Mój ojciec i moja matka! A wy, wielkorządcy, coście zrobili z tego utęsknienia umierających? Katownię! Biją! Biją na śmierć w więzieniach! Katują! Policjant uzbrojony w narzędzie tortur — to jedyna ostoja Polski!

— Bluźnisz, młodzieńcze!

— Nie bluźnię. Mówię prawdę. Jeślibym zaczął „bluźnić”, to już do pana nie wrócę. Jeszcze raz wróciłem.

— Jeszcze raz?

— Jeszcze raz! Pytam się, czemu nie dajecie ziemi ludziom bez ziemi?

— Nie mamy pieniędzy na wykup.