— Muszę się wtrącać, bobyś był nie wyszedł z tego świerka, żeby nie ja.
— I to prawda. Ten nikczemnik nie chciał wyleźć spode mnie. Ale suknie kapłańskie to nie twoja rzecz! Nic ci do tego! Swoich pilnuj!
Po chwili księżyk Anastazy zaczął śpiewać na cały ogród:
Caroline, Caroline,
Prends ton chapeau fleuri,
Ta robe blanche
De dimanche
Et tes petits souliers vernis...209
— Nastuś! Co ty po nocy wyśpiewujesz? — zaśmiała się panna Karolina.
— Jestem na urlopie, jestem na wakacjach, w domu rodzinnym, Caroline...