PAN ROZTARGNIONY
No, więc gwiżdżmy nareszcie!
MŁODZIENIEC ZŁOŚLIWY
Ja nie będę gwizdał. Rewolucja jest zwalczona, więc po co się tu fatygować. Zwalczają ją czynniki w tym celu powołane. Zresztą... ta śliczna dziewczyna...
Postać, wyobrażająca rewolucję, zstępuje z wolna ze schodów, wlokąc po ziemi wyłamane skrzydło. Suną się z trudem ze stopnia na stopień krwawe jej sandały, bezwładnie w ręku zwisa ociężały miecz. Nim postać ta dosięgła niechętnego, wzburzonego, a tu i ówdzie wrogiego tłumu, rozdarła się zasłona, ukazując w widzialni nową postać. Jest to Goyi93 Aquellos Polvos94. Skazaniec w wysokiej, śpiczastej, pisanej czapce z żeńskim pióropuszem siedzi na czarnym stołku. Szata dziwaczna, malowanymi po niej diabłami, rodzaj ornatu, okrywa go. Twarz jego wyschnięta w więzieniach, wargi sczerniałe w torturach, dłonie boleśnie ściśnięte od długich mąk. Oczy wbite w ziemię. Głosy.
PIERWSZY
Znowu coś odrażającego!
DRUGI
Ci dekadenci po prostu lubują się w brudach, w obrzydliwościach, w perwersjach i okrucieństwach.