NACZELNIK
Czy tak? Jakże to mam rozumieć?
CZAROWIC
Kiedy byłem w tutejszym więzieniu, jeden z funkcjonariuszów pokazywał mi separatki, gdzie pan składałeś swoich klientów z ranami szarpanymi, z przetrąconymi kośćmi, z odbitymi płucami.
NACZELNIK
No i cóż z tego?
CZAROWIC
Teraz zobaczyłem na własne oczy samą akcję i ustanawiam sylogizm wdzięczności dla waćpana.
śmieje się głośno, coraz głośniej, zupełnie szczerze. Podnosi się na palcach i kołysze, jakby miał tańczyć
Pan tu wspomniałeś: karnawał w Warszawie... Warszawa tańczy do upadłego, do białego dnia. I ja mam chęć dziś tańczyć do upadłego, upaść w radosnym tańcu!