CZAROWIC

obalając go na ziemię

Zabiję!

Dan podjął co prędzej linę, oddarł koniec jej, którym zakneblowano żołnierzowi usta. Chyłkiem, na palcach podbiegł do wysokiego muru, który otacza teren. Koniec liny przywiązał do występu blanki. Wyrzucił ją na zewnątrz. Potoczyła się w dół, nisko, w głębiny fos, po skarpach stromej ziemi.

DAN

szeptem

Zaczynam.

Siada na murze, przechyla się na zewnątrz, znika. Żołnierz wpatruje się w twarz Czarowica, oświetloną przez księżyc — i leży nieruchomo. Czarowic wpatruje się w twarz Żołnierza. Poznał go.

CZAROWIC

trzymając bagnet, zwrócony sztorcem w jego serce