ŻOŁNIERZ MOSKIEWSKI
bije pokłon i żegna się krzyżem trzykrotnym
Gospodi pomiłuj! Gospodi pomiłuj! Gospodi pomiłuj!
BOŻYSZCZE
Usłyszałeś mię wreszcie, ty, nabożny...
Będę cię kusił, ciemny morderco.
Pamiętasz ludzi, których pilnowałeś w więzieniu, gdy w kloace prali swe koszule, maczając je w urynie pomieszanej z ciepłą wodą spływającą ze ścian? Śmiałeś się wtedy z tych ludzi.
Pamiętasz izby więzienne we „frontach” cytadeli, gdzie kał wylewał się z kubłów, a ludzie w nim brodzili po kostki, dusząc się i padając na błoto ziemi od straszliwego powietrza kaźni?
Tyś wtedy kłuł bagnetem tych, co stawali przy kratach, nie pozwalając, żeby zachwycić mogli lżejszego z korytarza fetoru.