— Niby jak já?
— E, wiecie co, pójdę ja lepiej... — rzekł nagle uczeń. — Szkapy wasze nie najbogatsze, ledwo idą, a mnie pilno. Oddajcież mi te dwadzieścia groszy...
— Dwadzieścia groszy? Niby one, co mi je pán dał?
— A no jakież?
— Ij, gdzież ja bym te pieniądze panu oddawał... — rzekł chłop, wywijając batem i patrząc na ogony swych szkapiąt.
— A no i jakże, przeciem nie siedział na waszym wozie pacierza...
— A cóż mi ta z tego? Jechać to jechać, a gdzież ja bym ta pieniądze oddawał!...
— Dajcież te pieniądze, żeby między nami nie było znowu czego!...
— Między nami niby?
— No!