— Skądże to kawaler? — rzekła nareszcie — wolno spytać?...

— Z daleka, moja pani — rzekł Radek niekontent wcale z indagacji238.

Szynkarka przysunęła sobie lepiej rynkę z duszoną kiełbasą, odetchnęła gniewnie i rzekła:

— Z daleka? Uczyń i sam idzie piechtą? Cóż to znowu za moda!

Jędrek zaczerwienił się i zmieszał niepomału239.

— Idę — rzekł — do Klerykowa. Skończyłem cztery klasy w Pyrzogłowach, a teraz chcę się dostać jako do piątej...

— Widzicie... A i cóż to rodzice nie mogli odesłać kuniamy, nie żeby zaś piechotą rypać tyli świat? Przecie od nas do Pyrzogłowów — a bo ja wiem — będzie pewnie osiem mil z ogunem. Cóż ta za rodzic, i taki musi być bez honoru, żeby zaś...

— Ja nie mam rodziców — skłamał Radek na poczekaniu i ze złością krajał swoje sczerstwiałe bułki.

— No, to krewni przecie jacyś muszą być u Boga Ojca?

— Daleko stąd jeszcze do Klerykowa? — zapytał, pragnąc uciąć wszelkie pytania.