— Kaszy jest trochę, ale ta jest niezbędnie potrzebna dla tych, co tu są i dla jednego rannego.
— Gdzie ta kasza?
— Zobaczymy zaraz. Najprzód schowaj pan pistolet, który powinien być wymierzony w stronę wroga, a nie między oczy bezbronnych kobiet po spiżarniach.
— Milczeć! Gdzie kasza?
Szczepan, który stał tuż za plecami panny Salomei, wmieszał się do rozmowy.
— Tej kaszy jest mało — i kaszą się partya nie pożywi. Przyniosę ziemniaków.
— Gdzie są te ziemniaki?
— Jest ich ta jeszcze miareczka w kopcu.
— Ile tego?
— Mówię, że będzie ćwiartka, może się uzgarnia z półkorca.