— Od doktora... — wyszeptała.
— Od doktora Kulewskiego?
— Tak. Szukałam na wszystkie strony, zjeździłam wszystkie pola bitew, zajazdy, dwory, wsie, rozpytywałam wszystkich ludzi. Nareszcie...
— Ale on jest ciężko chory...
— Chory! Cóż mu jest?
— Nie wiem. Był poraniony...
— Te rany znam. Na głowie, na plecach... oko... Mówił mi doktór wszystko. Czy ta kula jest jeszcze w ranie?
— Kuli już nie ma.
— Już nie ma!
— Ale się przyplątała jakaś choroba.