— Mówił.
— I ty mu to samo mówiłaś?
— I ja.
— Odpowiadaj mi, natychmiast! Mów mi prawdę całą, bez jednego zatajenia! Będziesz mówiła prawdę?
— Będę.
Salomea uczuła konieczność posłuszeństwa i mus wyznawania całkowitej, samej tylko prawdy. Była jakby wyzuta z sukien, z bielizny, z ciała i stanęła przed ciemną władczynią swoją jako bezwładna i drżąca dusza.
— Całowaliście się?
— Tak.
— U niego, w nocy, tam?
— Tak.