Michcik milczał, coraz bardziej w miarę przemowy znieruchomiały. Gdy Olbromski zamilkł i patrzał w ogień, sługa wyjąknął:
— Jakoż to!
— Dosyć!
— Czy się ta znowu, znowu... — zaniesło?...
— O tem milczeć!
Ale stary nie milczał. Zapytał sekretnym sposobem:
— Z Niemcami, czy zaś z Moskwą?
— Kiedyś się dowiesz.
— Jakoż obcym powiadać?
— Na polowanie pojechał w dalekie lasy. Lada dzień wróci. A więcej nic niewiadomo.