Przez ten czas biednego Jakuba Cenci szarpano na wózku kleszczami, co znosił z wielkim męstwem.

Procesja zaledwie mogła się przecisnąć przez plac koło mostu św. Anioła, tyle było karet i taka ciżba ludu. Zaprowadzono natychmiast kobiety do kaplicy, którą przygotowano, po czym zawiedziono tam Jakuba Cenci.

Młodego Bernarda w płaszczu oszywanym złotem zaprowadzono na rusztowanie; za czym wszyscy mniemali, że ma być stracony i że go nie darowano łaską. Biedny chłopczyna tak się przeląkł, że padł zemdlony, ledwie wstąpiwszy nogą na szafot. Ocucono go zimną wodą i posadzono naprzeciw pieńka.

Kat poszedł po Lukrecję Petroni; ręce miała związane na grzbiecie i nie miała już zasłony na ramionach. Ukazała się na placu, obok chorągwi, z głową spowitą w czarny welon, pojednała się z Bogiem i ucałowała jego święte rany. Powiedziano jej, aby porzuciła sandały na bruku; ponieważ była bardzo tłusta, dość ciężko było jej wejść. Kiedy się znalazła na rusztowaniu i kiedy jej zdjęto z głowy czarną zasłonę, przykro ją dotknęło to, że ją widzą z odsłoniętymi ramionami i piersią; popatrzyła na siebie, potem na śmiertelny pieniek i na znak poddania podniosła z wolna ręce; łzy napłynęły jej do oczu, rzekła:

— O mój Boże... A wy, bracia, módlcie się za mą duszę.

Nie wiedząc, co ma czynić, spytała Aleksandra, pierwszego kata, jak się ma zachować. Rzekł, aby usiadła okrakiem na desce. Ale ten ruch zdał się jej nieobyczajny; jakoż wykonała go bardzo wolno (szczegóły, które następują, są do zniesienia jedynie dla włoskiego czytelnika, który chce wiedzieć wszystko z największą dokładnością; czytelnikom francuskim niech wystarczy, iż przez skrupuł skromności biedna kobieta zraniła się w pierś; kat pokazał głowę ludowi, po czym zawinął ją w czarną zasłonę).

Gdy wyporządzano szafot dla młodej dziewczyny, trybuna pełna ciekawych zawaliła się i wielu ludzi się pozabijało. Tak stanęli przed sądem boskim wcześniej od Beatrix.

Kiedy Beatrix ujrzała, iż orszak wraca po nią do kaplicy, spytała żywo:

— Czy pani matka naprawdę umarła?

Odpowiedziano, że tak; za czym padła na kolana przed krucyfiksem i modliła się żarliwie za jej duszę. Następnie mówiła głośno i długo do krucyfiksu: