Ludzie z ulicy des Prêtres uważali go za głupca, ale jego płaca nie dawała im spać, jak laury Milcjadesa269.
Kiedyśmy podziwiali list generał-adiutanta Jouy, Maisonnette rzekł:
— Szczególna rzecz, że dwaj obecni koryfeusze270 literatury i liberalizmu nazywają się obaj Étienne.
Pan de Jouy urodził się w Jouy jako syn mieszczanina nazwiskiem Étienne. Obdarzony owym francuskim tupetem, którego biedni Niemcy nie są zdolni pojąć, w czternastym roku mały Étienne opuścił Jouy, koło Wersalu, aby się udać do Indii. Tam kazał się nazywać: Étienne de Jouy, É. de Jouy, w końcu po prostu: de Jouy. Został naprawdę kapitanem, potem gubernator zrobił go, zdaje mi się, pułkownikiem. Mimo że odważny, służył mało albo wcale. Był bardzo urodziwym mężczyzną.
Jednego dnia w Indiach on i paru przyjaciół weszli do świątyni, aby się schronić przed straszliwym gorącem. Zastali tam kapłankę, rodzaj westalki271. Pan de Jouy wpadł na koncept, aby jej kazać sprzeniewierzyć się Bramie272 na ołtarzu jej boga.
Hindusi spostrzegli to, przybiegli zbrojni, ucięli ręce, a potem i głowę westalce, przepiłowali na dwoje oficera, kolegę autora Sulli, który po śmierci przyjaciela zdołał wskoczyć na koń i jeszcze galopuje.
Zanim pan de Jouy skierował swój geniusz intryg na literaturę, był generalnym sekretarzem prefektury w Brukseli około 1810. Tam, o ile mi się zdaje, był kochankiem prefekciny i totumfackim273 pana de Pontécoulant, prefekta, człowieka naprawdę utalentowanego. We dwójkę z panem de Jouy wytępili żebraninę. To jest nie lada rzecz wszędzie, bardziej niż gdzie indziej w Belgii, kraju wybitnie katolickim.
Po upadku wielkiego człowieka pan de Jouy poprosił o Krzyż św. Ludwika. Skoro głupcy siedzący na tronie odmówili mu, wziął ich na swoje pióro i narobił im więcej złego niż wszyscy literaci z „Debat”, tak tłusto opłacani, zrobili im dobrego. Patrz w 1820 wściekłość „Debat” na „Minerwę”.
Pan de Jouy, przez swego Pustelnika z Chaussée d’Antin, książkę tak dobrze dostrojoną do umysłowości francuskiego mieszczucha i do głupiej ciekawości Niemca, wierzył, przez pięć czy sześć lat, że jest następcą Woltera, którego z tej przyczyny miał biust274 w swoim ogrodzie.
Od 1829 pisarze romantyczni, którzy nie mają nawet tyle talentu, co pan de Jouy, okrzyczeli go jako współczesnego Cotina275 (Boileau). Starość jego stała się nieszczęśliwą (amaregiata276) przez niepomierną sławę jego wieku męskiego.