— Jak to! — wykrzyknął Fabrycy zaniepokojony. — Czyżby mi groziło, że stracę to tak maleńkie miejsce, które zdołałem zyskać w pani sercu, a które stanowi jedyną mą radość na świecie?
— Tak — rzekła — mam powód mniemać, że pan nie jest ze mną uczciwy, mimo że skądinąd uchodzi pan za dwornego kawalera; ale nie chcę dziś mówić o tym.
To szczególne zwierzenie rzuciło na rozmowę cień zakłopotania — co chwila oboje mieli łzy w oczach.
Generalny poborca Rassi wciąż marzył o zmianie nazwiska; miał dość tego, pod którym się wsławił, chciał zostać baronem Riva. Hrabia Mosca ze swej strony pracował z całą zręcznością, do jakiej był zdolny, nad tym, aby wzmocnić u tego przedajnego sędziego namiętność do baronii, tak jak starał się podsycić w księciu niedorzeczną nadzieję zostania konstytucyjnym królem Lombardii. Były to jedyne środki, jakie zdołał wynaleźć, aby odwlec śmierć Fabrycego.
Książę powiadał do Rassiego:
— Dwa tygodnie rozpaczy i dwa tygodnie nadziei to dieta, której cierpliwym stosowaniem zdołamy złamać tę dumną kobietę; taką kolejną odmianą łagodności i srogości ujarzmia się w końcu najnarowistsze rumaki. Przypalaj śmiało!
W istocie, co dwa tygodnie na nowo zaczynały obiegać w Parmie pogłoski o bliskiej śmierci Fabrycego. Pogłoski te grążyły nieszczęsną księżnę w ostatecznej rozpaczy. Wierna postanowieniu, nie wciągała hrabiego w swój upadek, widywała go jedynie dwa razy na miesiąc, ale okrucieństwo jej wobec biednego człowieka znalazło karę w atakach rozpaczy, w jakich pędziła życie. Na próżno Mosca, przezwyciężając okrutną zazdrość, jaką budziły w nim zaloty urodziwego Baldi, pisywał do księżnej, kiedy nie mógł jej widzieć, i udzielał jej wszystkich wiadomości, jakie zawdzięczał oddaniu przyszłego barona Riva; aby się oprzeć złowrogim pogłoskom obiegającym bez ustanku o Fabrycym, księżna potrzebowałaby pędzić życie obok dzielnego i rozumnego człowieka, jak hrabia Mosca; nicość Baldiego, zostawiającego ją własnym myślom, czyniła jej egzystencję straszną, a hrabia nie mógł jej udzielić otuchy.
Za pomocą rozmaitych, dość zmyślnych pozorów minister zdołał nakłonić swego pana, aby w zaprzyjaźnionym zamku, w samym sercu Lombardii, w okolicach Sarono, złożono archiwa skomplikowanych intryg, przy pomocy których Ranucy Emest IV żywił szaloną nadzieję zostania konstytucyjnym królem tej pięknej krainy.
Więcej niż dwadzieścia tych kompromitujących dokumentów było pisanych ręką księcia lub przez niego podpisanych; otóż w razie gdyby życie Fabrycego było poważnie zagrożone, hrabia miał zamiar oznajmić Jego Wysokości, iż wyda te dokumenty pewnej potężnej osobistości, która Jednym słowem mogła unicestwić parmeńskie książątko.
Mosca czuł się pewnym przyszłego barona Riva, lękał się jedynie trucizny; zamach Barbona zaniepokoił go mocno, do tego stopnia, iż postanowił odważyć się na krok pozornie szalony. Pewnego ranka udał się do bram cytadeli i kazał wezwać generała Fabia Conti, który zeszedł aż do bastionu; tam w czasie przyjacielskiej przechadzki hrabia nie zawahał się mu powiedzieć po uprzejmym i słodkawym wstępie: