Melania (Guilbert),

Mina (von Griesheim)

Aleksandra (Petit),

Angelina, której nigdy nie kochałem (Bereyter),

Angela (Pietragrua)

Metylda (Dembowska)

Klementyna

Giulia

I wreszcie, najwyżej przez miesiąc, pani Azur, której imienia chrzestnego zapomniałem, i — niebacznie, wczoraj — Amalia (B[ettini]).

Większość tych uroczych istot nie zaszczyciła mnie swymi łaskami, ale dosłownie wypełniły całe moje życie. Po nich nastąpiły moje książki. W rzeczywistości nigdy nie byłem ambitny, ale w roku 1811 uważałem się za ambitnego.