Vous étes, lui dit-il, l’existence et l’essence

Simple avec attribut et de pure substance74

Barral (hrabia Paweł de Barral, urodzony w Grenobli około 1785) zaszczepił mi, kiedy byłem bardzo młody, swój gust do tych wierszy, których nauczył go jego ojciec, prezes Parlamentu.

Ta „hiszpańskość” przekazana mi przez ciotkę Elżbietę sprawia, iż nawet w moim wieku uchodzę za dziecko bez doświadczenia, za wariata „coraz bardziej niezdolnego do wszelkiej poważniejszej sprawy”, jak powiedział mój kuzyn Colomb, szczery mieszczuch.

Rozmowa prawdziwego mieszczucha „o ludziach i o życiu”, będąca jedynie zbiorem tych szpetnych szczegółów, wtrąca mnie w głęboki splin, kiedy dla jakichś względów zmuszony jestem słuchać jej nieco dłużej.

Oto tajemnica mego wstrętu do Grenobli około roku 1816, którego wówczas nie umiałem wytłumaczyć.

Nie mogę sobie wytłumaczyć jeszcze dziś, w pięćdziesiątym drugim roku, melancholii, w jaką mnie wtrąca niedziela. Do tego stopnia, że mogę być wesół i zadowolony — zrobiwszy dwieście kroków na ulicy spostrzegam, że sklepy są zamknięte: „A, to niedziela” — powiadam sobie.

Natychmiast cały szczęśliwy nastrój pryska.

Czy to jest zawiść wzbudzona zadowolonymi minami robotników i wystrojonych mieszczuchów?

Daremnie sobie powiadam: „Ależ ja tracę w ten sposób pięćdziesiąt dwie niedziele na rok i może dziesięć świąt”; to jest silniejsze ode mnie, mogę znaleźć lekarstwo jedynie w zawziętej pracy.