— To dlaczego przyjęła pani moją grzeczność? Mogła pani raczej nie siadać...
— Ale chciałam nauczyć panią prawdziwego... wychowania.
Potem już były inne sprawki. Jeszcze drobne, ale już pan Adam Graal wiedział doskonale, że zdenerwowanie narasta i niebawem zdarzy się jakaś dobra historyjka z protokołem i zatrzymaniem tramwaju.
Ktoś zapalił (w pierwszym wagonie), ktoś chciał mu wkręcić fałszywą złotówkę i oto do tramwaju wsiadł pan w meloniku z pieskiem i z mandoliną.
— Proszę dla mnie i dla pieska po bilecie, a mandolina za darmo.
— Nie dam panu biletu, bo pies zanieczyszcza...
— Ale nie tramwaj, tylko mandolinę. Pies, panie, to nie człowiek. Rozumu nie ma, a jeśli przecieka, to nie jego wina. „Titanic”, panie, też przeciekał, a cóż dopiero taki mały kondel18.
Ponieważ klient nie chciał opuścić tramwaju, pomimo protestów konduktora i publiczności, która zaczęła otwierać parasole, wezwano posterunkowego. Sąd grodzki skazał właściciela psa i mandoliny, pana Euzebiusza Kalkę na 20 złotych grzywny.
Czyżyk fruwał w autobusie
— Czy oskarżony przyznaje się do winy?