Jest też w niej smutek serdeczny i tkliwość.

Głaszcze ją i całuje.

GITEL

chwyta Leę za rękę, cicho

Popatrz, Lejko. Tam stoi jakiś młodzieniec i nie spuszcza z ciebie oka. Dziwnie jakoś patrzy.

LEA

jeszcze bardziej spuszcza oczy

To jeszybotnik, student jesziwy... Chanan... jadał w naszym domu.

GITEL

Patrzy na ciebie tak, jakby chciał cię wzrokiem przywołać. Widać, że chce do ciebie podejść, ale nie ma odwagi.