A wraz z tym rozpoczęłoby się obumieranie świata. A czyste źródło nie posiada własnego czasu. Żyje czasem podarowanym mu przez serce świata. A serce daje mu tylko jeden dzień. I kiedy dzień dobiega końca, czyste źródło zanosi pieśń ku sercu świata. I serce świata odwzajemnia się czystemu źródłu pieśnią. I śpiew ich płynie po całym świecie. I z pieśni tej promienne snują się nici. I snują się te nici od jednego serca do drugiego i do serc wszystkich rzeczy tego świata. I jest na świecie mąż sprawiedliwy i szlachetny, który chodzi i zbiera z serc te jasne, promienne nici i przędzie z nich czas. I kiedy uprzędzie jeden dzień życia, oddaje go sercu świata, a ono ofiarowuje go czystemu źródłu. I tak żyje ono jeszcze jeden dzień...

III CHASYD

Rabi idzie!

Wszyscy milkną, wstają. W drzwiach po prawej stronie ukazuje się rabi Azriel, wiekowy starzec w białej żupicy i sztrajmlu.

RABI AZRIEL

podchodzi powoli, zmęczony i zamyślony, do stołu. Ciężko opada na fotel. Michael staje po jego prawej ręce. Chasydzi zajmują miejsca dokoła stołu, Starsi siadają na ławkach, młodsi stoją za nimi. Michael rozdziela chałę chasydom. Rebe Azriel unosi głowę i cichym, drżącym głosem zaczyna śpiewać

„Oto uczta Dawida, króla Mesjasza”

/Da hi seudata de Dawid małka mesziche/

Wszyscy powtarzają, odmawiają błogosławieństwo nad chlebem, zaczynają cicho śpiewać melodię bez słów, smutną i mistyczną. Pauza. Rabi Azriel wzdycha głęboko — opiera głowę na rękach w głębokiej zadumie. Panuje trwożna cisza. Rabi Azriel podnosi głowę i mówi drżącym, cichym głosem.

Opowiadają o Świętym Bal Szemie, oby jego zasługi były nam poczytane. (pauza) Pewnego razu zjawili się w Międzybożu Niemiaszki, tacy kuglarze, co to pokazują na ulicy różne sztuczki. Otóż przeciągnęli ponad rzeką linę i jeden z nich chodził po niej. I zleciało się całe miasteczko nad rzekę, aby przyjrzeć się temu dziwowisku. I przyszedł także święty Bal Szem Tow. Wraz z innymi stał i przypatrywał się człowiekowi, który chodził po linie. I zdumieli się niepomiernie jego uczniowie. I zapytali go, co to ma znaczyć, że ich Mistrz poświęca tyle uwagi kuglarskim sztuczkom. I odpowiedział im: „Chciałem zobaczyć, jak człowiek przechodzi nad głęboką przepaścią. Patrzyłem i pomyślałem: Gdyby człowiek tyle pracował nad swoją duszą, ile ów nad ciałem — ponad jakimi to głębokimi przepaściami mogłaby jego dusza bezpiecznie przejść w swojej drodze po cieniutkiej nici życia!”.