— Boże! Boże! Boże!
Sara-Ruchla zaczyna ją pocieszać:
— O tak! Właśnie tak, moje dziecko! Teraz dopiero zaczynają się prawdziwe bóle. Jeszcze jeden krzyk i jeszcze jeden krzyk, i będzie po wszystkim. O tak, o tak, no i mazl tow297. Gratuluję ci córeczko, masz chłopca.
Kobiety natychmiast go wykąpały, owinęły w pieluszki i zaraz potem zaczęły mu się dokładnie przyglądać, aby ustalić, do kogo jest podobny. I nagle rozległ się chóralny okrzyk:
— Ażeby go szlag! Zupełnie do niego podobny! Dokładna kopia.
Teraz zaczęła się dyskusja na temat, co podać Rajzli do jedzenia. W jej trakcie jedna kobieta zarzucała drugiej, że zawczasu nie postarała się o kurczaka dla położnicy. A skoro była mowa o kurczaku, to wszystkie pretensje spadły na głowę Asny, handlarki kur.
— To przecież ty handlujesz kurami. Nie mogłaś wcześniej o tym pomyśleć? Za proso dla kury same zapłaciłybyśmy i za rytualne zarżnięcie też.
Piekarzowa Leja zakasała rękawy i zabrała się do upieczenia maślanego pieczywa dla położnicy. Żona mełameda, Fruma, pobiegła do męża, reb298 Chaima-Jojny, aby zamówić u niego wiersz pochwalny na cześć rodzicielki.
I Chaim-Jojna również zakasał rękawy i napisał tak piękny wiersz, że nawet najbogatsza położnica w mieście nie mogła o podobnym pomarzyć.
W środku wiersza wymalował ozdobną piramidę: