— A pan szanowny życzy sobie pokój ze śpiewem, czy bez?
— Co to za śpiew? — pytam.
— Aktiejorów. U nas mieszkają aktiejorzy żydowskiego trejatru. Po przeciwnej stronie korytarza zatrzymał się kantor34 z Litwy z dwunastoma chórzystami. Przyjechali na sobotę. Powiadają, że niezgorszy nawet kantor. Istny skarb z tego kantora.
— Bardzo możliwe — powiadam — że istny skarb z tego kantora, ale ja wam go daruję. Dajcie mi lepiej pokój bez śpiewu.
— Jak sobie pan życzy — powiada do mnie portier Noach. — Mogę dać inny pokój. Wybór do was należy. Ale nie miejcie potem do mnie pretensji, jeśli tam nie będzie tak całkiem.
— Co znaczy — pytam — nie tak całkiem?
— Dla przykładu, tam może was coś gryźć.
— Kto — powiadam — może mnie gryźć?
— Kto może was gryźć? — odpowiada portier. — Ja was nie będę gryzł. Niedawno temu, na święto Pesach35 przeprowadzono dezynsekcję, ale niewiele pomogło. Nawet nafta nie pomogła.
— Skoro tak — powiadam — to niech już będzie ze śpiewem.