Na granatowym tle stał w ogromnej butli whisky, narysowanej energicznymi kreskami kredy, siwy człowiek w ubraniu kelnera i nalewał do kieliszków wódkę. „Po co przysparzać sobie kłopotów? Pij lepsze koktajle i mniej trudź się przy piciu! Zostaw trud dla Heubleina3! Barman w butelce rozwiąże zagadnienie twojej niedzielnej rozrywki w sposób łatwy i przyjemny. Barman w butelce ofiarowuje ci osiem rodzajów koktajli — każdy skomponowany ze znakomitych likierów z 1892 roku! Manhattan różowy! Suchy Martini! Stinger! Daiquiri! Gibson! Side Car! Whiskey Sour! Old Fashioned! Dodaj lodu i baw się dobrze!”.
— Proszę pokwitować odbiór paszportu — powiedział urzędnik. Wdowa po Mussolinim ujęła pióro i podpisała się w księdze.
— Zamierza pani podróżować? Dla zdrowia? Dla przyjemności?
— Nie. Szykuję się do ucieczki — odpowiedziała wdowa i wsunęła paszport do torebki.
Urzędnik podniósł brwi ze zdziwieniem.
— Przed komunistami, zanim wezmą władzę w swoje ręce — odrzekła sucho wdowa.
— No, czas jeszcze nie nagli — rzekł urzędnik.
— Mam doświadczenie — powiedziała wdowa i podniosła się z fotela.
Urzędnik wyszedł zza biurka i pochylił się do dłoni wdowy.
— A co pani teraz robi, jeśli wolno spytać?