— Kaprys? Spotkałem dziś taki kaprys, dawną znajomą. Pytam, jak się jej powodzi. — Och, doskonale, mam starego, bardzo bogatego. Wyobraź sobie, to jest były hebanista: przychodzi do mnie co poniedziałek, każe mi się rozebrać do naga i zaczyna politurować moje meble. Ja chodzę za nim, poklepuję go i mówię: „Jak ty dobrze politurujesz!”... W końcu go to rozgrzewa... — Masz swój kaprys, Goncourt!

— Byliśmy kiedyś na balu Opery. Przechadzaliśmy się, starając się odnaleźć coś z naszej starej Opery: jakiś żart, uśmiech, jakieś kuszące przegięcie gratis, cień fantazji, intrygi — coś coby nie pachniało stufrankówką. Interes, wszędzie interes,interesy aż pod sam strop. Dziewczyna dzisiejsza, to już nie ta loretka Gavarniego, która zachowała na dnie coś z gryzetki130 i trwoniła nieco czasu na poryw serca... Zresztą niziny odzwierciadlają jedynie wielki świat miłości; ten świat, gdzie kobiety z towarzystwa przyzwyczajają się pomału do tego aby je utrzymywano.

— Prostytucja to zemsta ludu na bogaczach...

— Artyści nie powinni nic mówić na te panie. To dziś mecenaski sztuki: zamawiają obrazy, dekorują salony...

— Haha! Kiedyś Herbertowi wpadło poradzić się księżniczki Matyldy, czy ma przyjąć zamówienie Paivy. Oburzyła się: „Malarz tej miary miałby pracować dla takiej kobiety! Taka łajdaczka bawi się w protektorkę sztuki!” i w końcu najwyższy argument: „Ależ pan nie mógłby do niej zaprowadzić swojej matki, aby obejrzała pańskie obrazy!”

SOULIÉ: — Tak, tak, matki. W końcu sformułowała to księżniczka w ten sposób: „Może pan robić dla tych pań, co pan zechce, o ile to jest gratis; ale z chwilą, gdy wchodzą w grę pieniądze...!”

— Księżniczka zwróciła się z tym do Souliégo, myśląc że ją poprze, ale ten cynik odpowiedział, że Rafael131 pracowałby dla każdej kobiety swego czasu.

SOULIÉ: — Cóż chcecie? Ja nie mam zasad.

— Skończyło się na tym, że księżniczka wstała, oświadczyła iż życzy nam dobrej nocy i wyszła mówiąc: „Doprawdy, wobec waszej pobłażliwości, gdybym miała drugi raz się urodzić, chciałabym być puszczalską, szelmą”.

— Często uczciwe kobiety mówią o błędach innych kobiet jak o czymś, co im ukradziono...