KTOŚ: — To jest dość ciekawe, że nigdy nikt nie zrobił zapisu na rzecz pisarza nieznanego mu osobiście.

— Nędza to jest rzecz straszna; kiedy raz ukąsiła człowieka, zawsze zostaje mu lęk, aby go nie ugryzła znowu...

— Wynikiem nędzy jest nie gorycz i nie rozpacz. Nędza łamie sprężynę, kruszy niezależność, obłaskawia zamiast buntować.

— Dla mnie straszliwsza jest inna nędza: nędza myśli w bogatych domach budzi czasem litość.

— Mówicie o nędzy. Wiecie, gdzie się chowają pieniądze? Bineau, będąc ministrem finansów, zrobił w roku 1852 wywiad, z którego zyskał pewność, że osiemdziesiąt procent renty jest w rękach kleru. Żebrzące zakonniczki, które zaczęły z siedmioma frankami, mają obecnie osiemdziesiąt milionów.

SAINT-VICTOR: — Piekło to dojna krówka.

GONCOURT: — Ciekawe byłoby obliczyć, ile niebo kosztowało świat...

— Ze wszystkich religii najpocieszniejsze są religie wielkich ludzi. Są satelici tak nikczemnie przywiązani do religii głośnej pamięci, że robią wrażenie lokajów nieśmiertelności.

— Co to jest ludzka wielkość? Wszelka wielkość, zbudowana przez człowieka i przerastająca pretensjami jego wymiar, osmuca. Wersal jest przykładem melancholii, jaka zieje z każdej piramidy. Tylko natura ma prawo robić rzeczy wielkie.

— Gautier, podobno ty wracasz z Nohant. Czy to zabawne?