Z poważaniem łączę wyrazy szacunku.
13. XI. 929.
Oto życie. Jakże znów daleko jesteśmy od wszystkich dyskusji społecznych, lekarskich czy prawniczych! Więc gdy ustawodawca biedzi się, w jaki by sposób wprowadzić do ustawy wskazania społeczne do przerwania ciąży, na których słuszność w zupełności się godzi; gdy wskazania lekarskie są czymś od dawna uznanym, w życiu są wypadki — ba, są one wręcz regułą — że nawet połączenie wskazań społecznych i lekarskich, popartych świadectwami lekarzy i specjalnymi badaniami, nie wystarcza, aby kobieta mogła przejść niezbędną operację w warunkach legalnych i higienicznych! Oczywiście kiedy jest biedna; bo dla bogatych sztuka lekarska nie jest tak nieprzejednana...
I taki lekarz, odmówiwszy ubogiej matce należnej jej pomocy, wepchnąwszy ją w ręce partactwa i wyzysku — bo wprost z kliniki ta kobieta idzie oczywiście gdzie indziej! — wpędziwszy ją często odmową swą w chorobę, czasem — pośrednio — przyprawiwszy o śmierć, z pewnością bardzo jest dumny ze swego fałszywego katoństwa! Wyobraża sobie, niebożątko, że wzmocnił „mocarstwowe stanowisko Polski” o jednego przyszłego obywatela, gdy tymczasem wniósł w ubogi dom nieszczęście i chorobę, może dzieci pozbawił matki. Trzeba by koniecznie zaprowadzić kursa13 uświadamiające dla lekarzy, które by ich wyprowadziły z ich ciaśniutkiego stanowiska. Już to samo, że lekarzom lekcje ludzkości dają w tej mierze — prokuratorzy, powinno chyba obudzić refleksje.
Toż samo co do drugiej strony kwestii, to jest co do środków zapobiegawczych przeciw zajściu w ciążę. Powinni lekarze zrozumieć, że kiedy kobieta nie może bez szkody dla siebie i dla bytu rodziny mieć dzieci, obowiązkiem lekarza jest ją uświadomić najtroskliwiej co do środków zapobiegawczych, tak samo jak obowiązkiem jego byłoby dać wskazówki, jak się ustrzec choroby zakaźnej. Powinni zrozumieć, że to jest jedna z najpoważniejszych, najdrażliwszych spraw w życiu kobiety, a nie temat do jowialnych dowcipów, które znam zresztą aż nadto dobrze z czasu mego pobytu w klinikach. Ale cóż, nasi lekarze, zamiast myśleć o swoich ludzkich i lekarskich obowiązkach, bawią się w „politykę populacyjną”. Niedawno czytałem w jakichś Nowinach lekarskich, z powodu nieznacznego spadku urodzeń, alarm, że „czas zastanowić się poważnie nad naszą polityką populacyjną”. Fabryki oddalają mnóstwo robotników dla braku pracy, ludzie mieszkają pod mostem albo po kilka rodzin w jednej izbie, ekonomiści powiadają, że produkujemy rocznie nadwyżkę 400.000 dzieci, z którymi nie wiadomo, co robić, wobec tego że nawet drogi emigracji zaczynają się zamykać — a lekarze majaczą coś o polityce populacyjnej, która w dodatku jest żałosną fikcją! Bo kwestię tej nadwyżki regulują w znacznej mierze — fabrykanci trumienek dziecinnych; i w tym świetle jeszcze niedorzeczniej i ohydniej wygląda ta „polityka populacyjna”, o której coś gdzieś zasłyszeli niedouczeni lekarze.
A teraz — dla kontrastu. W chwili gdy miałem oddać ten felieton do druku, przeczytałem w komunikacie P. A. P., zaczerpniętym z tygodnika „Observer”, wiadomość, iż:
Związek Chirurgów Norweskich, po dokładnym opracowaniu tej kwestii, doszedł do wniosku, że przerwanie ciąży winno być zabiegiem legalnym i wygotował odpowiedni projekt. Zanim projekt ten będzie mógł być przedstawiony Zgromadzeniu Narodowemu, musi on zostać zaaprobowany przez Narodowy Związek Norweskich Lekarzy. Wiadomo już jednak, że znaczna większość lekarzy tego kraju popiera projekt, o ile więc nowe prawo niekaralności sztucznych poronień zostanie uchwalone, jak się na to zanosi, będzie Norwegia, poza Rosją, jedynym krajem, gdzie operacje takie będą dozwolone przez prawo. Projekt przewiduje wyznaczenie w każdym okręgu listy lekarzy upoważnionych do wykonywania operacji. Jedynie sfery kościelne w Norwegii, niezależnie od wyznania, zapowiadają energiczną walkę przeciwko uchwaleniu prawa.
Wszystko to, wraz z listem nieznajomej czytelniczki, do rozwagi naszym lekarzom przedkładam.
Błogosławieństwo boże
Nie wiem, czy potrzeba jeszcze raz zwrócić uwagę, że w całej tej dyskusji o przerywaniu ciąży nikt nie zachwala tego zabiegu, ale, wręcz przeciwnie, wszyscy uważają go za zło, zło czasem nieuniknione i przedstawiające się najczęściej w postaci faktu nie do odwrócenia. To, aby przerywanie ciąży nie było nigdy i w żadnym wypadku potrzebne, to jest oczywiście ideałem. Jakie warunki musiałyby się ziścić w tym celu? Jest ich cały szereg. Zdjęcie hańby z nieślubnego dziecka; otoczenie szacunkiem matki, która, porzucona przez mężczyznę uchylającego się od swych obowiązków, sama odważnie się ich podejmuje; ochrona kobiety na czas ciąży i w połogu; żłobki, domy matki i dziecka, poprawienie stosunków mieszkaniowych, może ustosunkowanie płac wedle ilości dzieci, lub wprowadzenie ubezpieczeń na wypadek narodzin dziecka, odpowiednie reformy systemu podatkowego, uregulowanie alimentacji, etc., etc. — oto olbrzymi zakres opieki społecznej. Samo rozpięcie tych reform wskazuje, że nie będą one wykonane tak szybko i że nieraz wymagałyby zasadniczej zmiany w psychice społeczeństwa.