A to biedactwo: „Szanowny panie! Pragnęłabym poznać pana, ale takiego dobrego, kochanego, żeby mógł pomóc mi materialnie, nie żądając w zamian nic, prócz gorących pocałunków i niewinnych pieszczot. Mam taki wstrętny kapelusz, a chciałabym mieć nowy, gdyż nadchodzi ta cudna wiosna. Przepraszam za śmiałość i za bezczelność; gdy się poznamy, opowiem wszystko szczerze. Mam lat 20, jestem blondynką”... etc.

Tu i ówdzie uderza zjawisko lingwistyczne, które raz już notowałem: dezorientacja w cudzoziemskich słowach, np. „proszę o wyjawienie swego alibi”...

Tu znów cała mała komedia w 3 aktach i w dwóch tygodniach.

Oferta: „Zamożny, przystojny, lat 35, szuka młodej przyjaciółki, przystojnej, szczupłej, z temperamentem”. A oto trzy kolejne listy jednej z „reflektantek”.

LIST I

14 marca

Szanowny Panie! W związku z ogłoszeniem... zgłaszam swoją kandydaturę.

Mam lat 22. Posiadam średnie wykształcenie ogólne oraz studia specjalne z dziedziny nauk politycznych i społecznych. Przez pewien czas byłam urzędniczką państwową, obecnie bez stałego zajęcia.

Jestem szatynką, średniego wzrostu, szczupłą (zgrabna, elegancka), mówią, że b. ładną i miłą...

W oczekiwaniu łaskawej odpowiedzi pozostaję...