Pięć lat naszych młodych rojeń,
Tutaj życieśmy czerpali
Z tak zwanej czary upojeń.
Weszliśmy w te ciche bramy
W naszych lat młodzieńczych wiośnie,
Niewinni jak dziecię mamy,
Gdy pierś jej tuli radośnie.
Weszliśmy w serc naszych bieli
Do tej komnaty zdradzieckiej,
Czyści, niby po kąpieli