Zaśmiała się. Jej własne zażenowanie minęło już o tyle, że zdołała spostrzec jego zmieszanie:
— Nie spodziewałeś się?
— Nie spodziewałem się, że... jesteś tak ładna — powiedział po chwili namysłu.
— Więc dobrze mi w tym?
Zbliżył się do niej i wyciągnął rękę:
— Pani pozwoli, że się jej przedstawię: Paweł Dalcz.
Podniósł jej dłoń do ust, lecz zauważyła, że jego wzrok przesunął się wzdłuż nagiego ramienia, co było odrobinę krępujące, lecz niewypowiedzianie miłe.
— Ale nie wykręcisz się — pytała, unikając spotkania jego oczu. — Musisz mi powiedzieć szczerze, czy nie wyglądam jak straszydło na wróble?
Jeszcze niedawno sama miała tego rodzaju obawy, teraz jednak była pewna, że jej powierzchowność zrobiła na nim dodatnie wrażenie.
— No?