— Nie obudziłam cię? — zapytała.
— Nie. Ale dlaczego ty nie śpisz?
— O, nie chce mi się, a poza tym przypomniałam sobie, że trzeba jakoś zrobić ze służbą. Czy ty stanowczo nie chcesz, by oni dowiedzieli się, że przyjechałeś?
— Służba jest zawsze gadatliwa, ale masz rację. Trzeba im tylko zapowiedzieć, żeby trzymali język za zębami. Gdyby się w Warszawie rozeszło o moim przyjeździe, nie miałbym chwili spokoju.
Rozejrzała się. Kapa167 z łóżka leżała zmięta na krześle, a i samo łóżko było nierówno posłane.
— Biedaku — uśmiechnęła się — musiałeś sam sobie przygotowywać pościel.
— Czy zrobiłem to źle? — udał zdziwienie.
— Nieszczególnie. Eee... nigdy ze mnie nie będzie gospodyni. Widzisz, zapowiedziałam, że obejmuję dziś rolę pani domu, ale co to znaczy brak wprawy. Na śmierć zapomniałam o łóżku... Będzie ci niewygodnie. Gdybyś... gdybyś pozwolił, poprawiłabym chociaż prześcieradło...
— Dajże spokój — zaśmiał się. — Chyba w tych rzeczach nie masz ani o odrobinę więcej wprawy ode mnie.
— Ale niewygodnie ci — upierała się. — Ja spróbuję.