Uprzytomniła sobie swoje męskie ubranie i to, że musi w nim wyglądać śmiesznie w takiej sytuacji. Akurat naprzeciw jest lustro. Lekko wyswobodziła się z jego ramion i uklękła obok.

— Grałeś? — zapytała.

— Od rana. I wyobraź sobie, że stwierdziłem niebywałą rzecz. Prawie wszystko pamiętam. Tylko z techniką jest gorzej.

Zaczął przekładać nuty, a po chwili powiedział:

— Nie rozumiem, co się stało z motetami171 Bacha172. Był taki tom in octavo173 w zielonej oprawie... Bardzo stare wydanie...

— A może jest w bibliotece?

— Nie. O, bądź dobra, zajrzyj tu na górną półkę. Zdaje się, że przywalili go Griegiem174. Przepraszam, że cię trudzę.

— Ależ, Pawle — zerwała się — to tylko przyjemność...

Istotnie za wielkim foliałem175 Griega znalazł się Bach.

— Jakie to zakurzone — powiedziała. — Zaczekaj chwilę, każę to wytrzeć.