Rozdział VI

Aresztowanie inżyniera Ottmana odbiło się głośnym echem w prasie. Kable telegraficzne i fale radiowe rozniosły tę wiadomość we wszystkie strony świata. Podobizna wielkiego oszusta ukazała się na pierwszej stronie tysiąca dzienników.

„Kolosalna panama191 inżyniera Ottmana” — krzyczały tytuły — „Kauczuk syntetyczny jest bluffem192”... „Milionowa afera fałszywego wynalazcy”... „Oszust osadzony w więzieniu”...

W gabinecie Centrali Eksportowej Paweł Dalcz systematycznie przeglądał stosy gazet. Siedzący przed nim blady jak płótno Blumkiewicz raz po raz otwierał usta, chcąc coś powiedzieć, lecz wciąż mu brakowało odwagi. Wyczekiwał na moment, gdy Paweł podniesie wzrok znad szarych kolumn druku. Wreszcie wybuchnął:

— Ja nie mogę, panie prezesie, ja nie mogę!

Paweł zmarszczył brwi, lecz natychmiast roześmiał się:

— Nie bądź pan dzieckiem, panie Blumkiewicz. Ręczę panu, że nie posiedzisz w ciupie193 dłużej niż trzy, najwyżej cztery miesiące.

— Ja wolę już... uciec, ukryć się, bo ja wiem!...

— To głupio.

— Panie prezesie, ja wiem, ja panu wierzę, ja nawet niczego złego się nie spodziewałem, ale co będzie, jeżeli, nie daj Boże, pana coś spotka?