— Zapewne. Niektóre z nich prowadziły podwójne życie...
Paweł zamyślił się i wreszcie zdecydował się zapytać:
— No, a ty?
Krzysztof wzruszył ramionami:
— Nie potrafię...
— Jednakże, daruj, ale co ma znaczyć wobec tego ta twoja sekretarka, ta, no, jakże jej, Marychna?
Krzysztof uśmiechnął się blado i wstał:
— Próba — powiedział ironicznym tonem — szaleńcza próba przystosowania się do warunków. Próba... ponad moje siły... Nie mówmy o tym...
— Jak to próba? — nie ustąpił Paweł.
Krzysztof stanął przy oknie i odezwał się dopiero po dłuższej chwili milczenia: