Warkot ustał i znowu odezwały się głosy:

— Ostrożnie, za rogi płaszcza...

— Podtrzymać głowę!

— Nie oddycha...

I znów ten głos kobiecy, głos drżący przerażeniem:

— Wolniej, doktorze, wolniej! On musi strasznie cierpieć.

I niski baryton:

— O to może pan dyrektor nie niepokoić się. Na pewno nie czuje bólu, bo jest zupełnie nieprzytomny. Jeżeli w ogóle żyje...

— Żyje, na pewno żyje — odezwał się głos kobiecy.

Tupot wielu nóg, szczęk otwieranych drzwi i dyspozycje, wydawane przez niski barytonowy głos: