— Na wszystko są sposoby — ostrożnie powiedział Paweł.
— Nie widzę ich.
Paweł zmarszczył brwi i przeszedł się po pokoju:
— Mamy jedną przewagę — mówił jakby do siebie — o tym, jak jest naprawdę w firmie, wiemy tylko my. Jeżeli temu Tolewskiemu nie brakuje sprytu, nie będzie on wierzył opinii, póki nie zajrzy do faktycznych danych. A nic łatwiejszego, jak właśnie takie dane mu zaprezentować jednym małym trickiem.
— Nie rozumiem — niecierpliwie poruszył się Jachimowski.
— Całkiem proste. Dać mu dowód, że z fabryką jest źle, że myszy uciekają z tonącego okrętu.
Jachimowski przygryzł wargę i wysoko podniósł brwi. Jego rysy wyrażały natężone skupienie. Wreszcie domyślił się:
— Mówisz o zaproponowaniu mu kupna dalszych udziałów?
— Tak. To jest jedyna i najlepsza droga. Sama oferta wystarczy, by zbić cenę.
— A jeżeli nie wystarczy? Jeżeli ten facet złakomi się?