— Jakiś pan do pani, panno Marychno — zawołała gospodyni.

„Krzysztof!” — pomyślała Marychna. „Jak to dobrze! Może przyjdzie...”

W słuchawce jednak zabrzmiał niski, fascynujący głos Pawła Dalcza:

— Dobry wieczór, miła koleżanko. Dzwonię, by się dowiedzieć, co pani porabia?

— Ach... to pan...

— Dziwi się pani?

— Nie spodziewałam się — powiedziała tak, jakby mówiła: jakże to pięknie, że pan dzwoni.

— To źle. Zapomniała pani o mnie...

— O...

— Czy pani już po kolacji?