Nie zrozumiała, o co mu chodzi, i mocniej przywarła do poduszki.
— Marychno, co to ma znaczyć? — powtórzył. — Przecie wszyscy twierdzili, że jesteś kochanką Krzysztofa?...
— To nieprawda — powiedziała cicho.
Zaśmiał się:
— No, teraz nie potrzebujesz mnie o tym przekonywać. Nie rozumiem tylko, dlaczego nie powiedziałaś mi tego wcześniej... Bywał przecie u ciebie, i to często. Czasami do późnej nocy. Takie rzeczy nie dają się ukryć. Wszyscy widzieli, że gapił się w ciebie jak sroka w gnat i przewracał oczy. Więc cóż u licha?
Marychna milczała.
— Kochał się w tobie platonicznie?
— Ja nie wiem...
— Czy po prostu jest niedorajdą? Co?
— Po co pan o tym mówi...