— Lubisz mnie troszkę, Marychno?

— Jakże nawet możesz o to pytać!

— Wiem, wiem... Och, żebym mógł mieć gwarancję... gdybym miał prawo chcieć, byś mnie zawsze i pomimo wszystko lubiła...

— Nie rozumiem?... Pomimo co?

Krzysztof pogładził ją po włosach i smutnie pokiwał głową:

— Pomówimy o tym... wkrótce.

Zamyślił się i dodał:

— Radzono mi wyjechać na kilka tygodni w góry.

— W góry? — spojrzała na zegarek.

— Tak. Zastanawiałem się nad tym... Czy nie miałabyś ochoty pojechać ze mną?