— Pozwolisz?
Jachimowski nerwowo brzęknął łyżeczką w filiżance. Wrażenie, z którym przyszedł, rozwiało się bez śladu. Czuł w powietrzu nowe niebezpieczeństwo.
— Czy ty masz jakieś stosunki w sądownictwie, w prokuraturze? — zapytał Paweł.
— Bo o co chodzi?
— Widzisz, na rozmijanie się z kodeksem karnym w poglądach na życie może sobie pozwolić człowiek rozsądny jedynie wówczas, gdy ma gwarantowane bezpieczeństwo.
— Nie rozmijam się z kodeksem — poderwał się Jachimowski.
— Czy jesteś tego pewien?
Paweł utkwił w nim zimne, na pozór obojętne spojrzenie.
— Mów po prostu, co masz mi do zarzucenia.
— Brak rozsądku.