— Zresztą zobowiązałem Jachimowskiego do pokrycia malwersacji — wydobył z kieszeni czek i pokazał go stryjowi. — Na razie wpłacił tytułem zwrotu dziesięć tysięcy złotych.
Pan Karol przymknął powieki i powiedział:
— Umiesz sobie dawać radę z ludźmi.
— Więc stryj w zasadzie akceptuje moje zarządzenie?... Nie trudziłbym tym stryja, gdyby chodziło o zwykłego urzędnika, ponieważ Jachimowski jest współwłaścicielem fabryki, uważałem za konieczne...
— Na czym polegają nadużycia?
Paweł zaczął opowiadać. Nie przedstawił nadużyć w takich rozmiarach, jakie obejmowały w rzeczywistości, nie wspomniał też o drodze, którą do ich wykrycia doszedł. Zaznaczył tylko, że podczas przeglądania ksiąg spostrzegł pewne dysproporcje i te naprowadziły go na ślad machinacji dyrekcji handlowej.
Z kolei rozmowa przeszła na inne tematy dotyczące fabryki i Paweł zapytał, jaki jest adres Krzysztofa w Szwajcarii.
— Zwróć się z tym do Teresy. Ona ma zapisaną nazwę i adres hotelu.
Gdy, wychodząc, Paweł zapytał Blumkiewicza o stryjenkę, ten odpowiedział, że pani Teresa ma migrenę i nie mogłaby go przyjąć.
„Po kiego licha — myślał Paweł, wracając do domu — jest mi potrzebny ten adres?...”