— Zatem?...
Feliksiak przestąpił z nogi na nogę:
— Miałem obiecane od pana prezesa, że póki tylko zechcę, będę miał pracę w fabryce, zresztą co ja będę mówił, pan dyrektor sam wie... Nie naprzykrzałbym się, bo też swój honor mam, ale z głodu zdychać nie będę...
— O ile wiem — powiedział dyrektor — jest to już trzeci wypadek, żeście zmusili administrację do wydalenia was. A dlaczego obiecano wam stałą pracę w naszej firmie?
— Niby to pan dyrektor nie wie...
Paweł spojrzał nań spod oka i powiedział obojętnym tonem:
— Nie pytam was, czy ja wiem, czy nie wiem. Jeżeli chcecie ze mną mówić, musicie odpowiedzieć na moje pytania. Więc za co?
— No, przecie za wojsko, za pana Krzysztofa...
Paweł z trudem opanował swe rysy, by ukryć zdumienie.
— Mówcie wyraźniej. Za jakie wojsko?