— Stało się jeszcze gorzej. Kurt został ranny i po długiej kuracji wrócił do domu jako inwalida... Wybuch szrapnela58 okaleczył go na całe życie... w ten sposób, że Kurt... przestał być mężczyzną... Rozumiesz?... Po dawnemu był ładnym dzielnym chłopcem, po dawnemu gorąco kochał Emmę, po dawnemu pragnął jej pieszczot, ale nie był mężczyzną... Rozumiesz?...
— Rozumiem — szepnęła Marychna.
— Kurt był trzeźwym chłopcem i doszedł do przekonania, że Emma nie może go więcej kochać, że on powinien usunąć się z jej drogi, że on jest dla niej ciężarem, że Emma go znienawidzi, że ma do niego wstręt...
— Ale ona chyba nie była taka podła! — wybuchnęła Marychna.
Krzysztof zbladł i zapytał drżącym głosem:
— Myślisz, że powinna go była nadal kochać?
— Ależ naturalnie!
— I że mogła go kochać?
— Dlaczegóż by nie? Naturalnie! Czyż miłość polega tylko na tych rzeczach? Byłaby bezwstydna, nędzna, podła... Czy... czy ona?
Krzysztof odwrócił głowę i powiedział cicho: