— Ale ty pewno chciałeś spać — zauważyła bez przekonania.

Lekko przyciągnął ją ku sobie w ten sposób, że usiadła na brzegu łóżka.

— Nie, nie będę spał — oparł się na łokciu tak, że jego twarz znajdowała się teraz zaledwie o kilka centymetrów od jej obnażonego ramienia. Na skórze czuła ciepło jego oddechu.

— Tak lubię zapach twojej wody tualetowej436 — powiedział ciszej. — Nieraz za granicą przypominał mi się, gdy wyjmowałem z walizki chusteczki do nosa. Widocznie przez pomyłkę Ignacy zapakował mi twoje.

— I nie sprawiało ci to... przykrości?

— Nie.

— Ale i przyjemności też nie?

Odwróciła głowę i spojrzała mu w oczy. Nie odpowiedział. Spod półprzymkniętych powiek patrzył na nią. Czuła jego wzrok na szyi i na piersiach, jakby pod wpływem jego oczu przyśpieszało się tętno serca.

Pomału, ostrożnie pochyliła usta do jego ust, ręce zarzuciła mu na szyję. Owijały się wokół niej coraz mocniej i mocniej.

— Jak ja ciebie kocham — szeptała — jak ja cię kocham...