— Jaki ty jesteś silny — powiedziała, łapiąc oddech. — Trzymasz mnie na ręku jak niemowlę...
— Tak. W ten sposób zaspokajam swój głodny instynkt ojcostwa — roześmiał się.
Przywarła doń mocniej.
— Tylko nie wiem — mówił też nieco zdyszany — czy trzymam synka, czy córeczkę...
Uprzytomniła sobie swoje męskie ubranie i to, że musi w nim wyglądać śmiesznie w takiej sytuacji. Akurat naprzeciw jest lustro. Lekko wyswobodziła się z jego ramion i uklękła obok.
— Grałeś? — zapytała.
— Od rana. I wyobraź sobie, że stwierdziłem niebywałą rzecz. Prawie wszystko pamiętam. Tylko z techniką jest gorzej.
Zaczął przekładać nuty, a po chwili powiedział:
— Nie rozumiem, co się stało z motetami439 Bacha440. Był taki tom in octavo441 w zielonej oprawie... Bardzo stare wydanie...
— A może jest w bibliotece?