— Czy wiesz, że krach funta — zaczął — czy wiesz, że w ogóle...
Spokojnie wzięła go za rękę:
— Nie myśl teraz o tym — odezwała się prosząco — przez chwilę nie myśl o tym.
— To trudno — zaśmiał się krótko.
— Tym lepiej, że trudno — odpowiedziała z bladym uśmiechem. — Zawsze cię pociągały rzeczy trudne. Pewno jesteś głodny.
Istotnie głodny był jak wilk.
— Jeżeli zechcesz dać mi coś do zjedzenia, będę ci wdzięczny. Tak się zdarzyło, że od przedwczorajszej kolacji nic nie miałem w ustach.
— Jakże tak można! — powiedziała z wyrzutem.
— Ale ja wstanę — podniósł się.
— Nie wstawaj. Przyniosę ci wszystko tu.