— Ach, rozumiem — ucieszyła się — mam im tak mówić!
— Właśnie. Możesz sobie nawet przypomnieć, że ojciec ostatnio był zdenerwowany tym, że nie przysyłam jakiegoś przedstawiciela, na którego on czeka. Rozumiesz?
— Tak, tak, ale po co to wszystko?
Paweł wzruszył ramionami:
— Po to, żeś chciała, zdaje się, bym spróbował cię ratować. Otóż... daj ten pakiet.
Otworzyła biureczko i podała mu dużą olakowaną kopertę. Obejrzał pieczęcie, były nienaruszone.
— Wcale nie zaglądałaś nawet? — zdziwił się.
— Po prostu bałam się.
— Hm... To dobrze. Nie wspominaj nikomu o istnieniu tej koperty. To jest konieczne. A teraz postaraj się, by mi nikt nie przeszkadzał. Muszę to przestudiować.
Kiwnął jej głową, wszedł do pokoju zmarłego i zamknął za sobą drzwi, przez które dobiegło go jeszcze pytanie matki: