— I kiedy należy oczekiwać skandalu? — zapytał Jachimowski.
— Jakiego skandalu?
— No przecież bank, dowiedziawszy się o samobójstwie...
— Ach, to chyba da się jakoś załatwić. Depeszowałem już do Manchesteru, a tu będę musiał porozumieć się ze stryjem. Sądzę, że obejdzie się bez skandalu.
— Ale cóż nam z tego! — rozpaczliwie jęknął Zdzisław.
— To zależy — powściągliwie zaznaczył Paweł.
— Więc mówże na litość boską, bo ja tu nic nie widzę!
— Macie jedną przewagę nad stryjem i nad Krzysztofem.
— Jaką przewagę?
— Tę, że wy wiecie, a oni nie.