— Raczej nie. On w ogóle jest jakiś dziwny.
— W jakim znaczeniu?
— Czy ja wiem. Trudno określić. Na przykład robi wrażenie mamusinego synka, takiego grzeczniutkiego, rozumiesz, wylizanego, dobrze wychowanego i skromnego, a ma pasję używania najordynarniejszych słów i wymyślania od takich synów na przykład. Przy tym ma głos taki cichy... Nie lubię go.
— To niewiele — skrzywił się Paweł. — A nic nie wiecie o jego prywatnym życiu?
— Jakże! — zawołał Zdzisław. — Jarszówna!
— Co za Jarszówna?
— Ma kochankę. To nawet skandal, rzecz prawie jawna.
— Pomału. Więc nazywa się Jarszówna i co to za typ?
— Stenotypistka. Pracowała u nas od dawna w sekretariacie. Wziął ją na swoją sekretarkę, no i żyje z nią. Nawet ładna dziewczyna.
— A skąd wiecie, że jest jego kochanką?