Bułki, trochę kiełbasy i herbata do której kazał i Karolce usiąść, nie zabrały wiele czasu. Dziewczyna jednak nie zabierała się do wyjścia. Posłała łóżko i stanęła pod piecem.

— Na co Karolka jeszcze czeka? — zapytał.

— Ja?... Na nic.

— No, to dowidzenia. Do jutra.

Zdjął marynarkę, i zaczął odwiązywać krawat. Dziewczyna nie ruszyła się z miejsca.

— Czemu Karolka nie idzie! — zdziwił się.

Znowu nic nie odpowiedziała.

— No? — przynaglił ją niecierpliwie.

— Niech pan się kładzie. Ja nie przeszkadzam — bąknęła niewyraźnie.

— Owszem — powiedział stanowczo — przeszkadzasz i proszę iść.