— Ale poco?

— Bądź cierpliwa — zmarszczył brwi. — Poto, że przy pierwszej sposobności poznajomisz mnie z takim gościem. „Mój kuzyn, pan Junoszyc”. Oto wszystko.

Nira uśmiechnęła się melancholijnie:

— Nie wydaje mi się to wszystko szczególniej zachęcające...

— A mnie wydaje się bardzo dobrym pomysłem.

— Pozatem wątpię, by dyrekcja zechciała powierzyć mi agenturę.

— O to się nie bój. Zaraz jutro lub pojutrze wpadnę do was i pomówię z twoim dyrektorem.

— Odmówi.

Junoszyc zaśmiał się:

— Bądź spokojna. Mnie nie odmówi. Mam ja na niego pewien haczyk i on o tem doskonale wie.